Koronawirus: pięć kluczowych bitew przed nami

Skrócona wersja niniejszego artykułu została opublikowana na łamach money.pl oraz wp.pl.

Jeśli według św. Augustyna największym błędem jest mylenie środków z celami, to według klasyka teorii wojny, Carla von Clausewitza – jest nim mylenie taktyki ze strategią. Gdyby wojna była odosobnionym starciem, jedną bitwą, to powyższe rozróżnienie nie miałoby racji bytu. Ale ponieważ na wojnę składa się większa lub mniejsza liczba bitew, które same w sobie mogą stanowić autonomiczne części, należy odróżniać przygotowanie i przebieg poszczególnych starć (taktyka) od łączenia ich we wspólną całość z myślą o osiągnięciu celów wojny (strategia). Z punktu widzenia strategii zwycięstwo w bitwie jest jedynie środkiem. Strategię możemy zatem widzieć jako sztukę wygrywania wojen, a nie pojedynczych bitew.

Polska jest na dobrej drodze do wygrania pierwszej bitwy w wojnie z koronawirusem. Bitwy o ograniczenie dynamiki przyrostu zachorowań. To pierwsza bitwa wojny obronnej, której celem jest ograniczenie strat istnień ludzkich spowodowanych przez SARS-CoV-2. Problemem jaki uwidacznia się w naszym kraju po pierwszych tygodniach walki z tym patogenem jest jednak brak szerszej strategii. Jakie bitwy są jeszcze przed nami? Jak połączymy je w całość, aby wygrać wojnę z wirusem? Obecnie wiele wskazuje na, to że wśród kluczowych bitew od których zależą losy naszej wojny obronnej znajdują się:

1

BITWA PIERWSZA

Ograniczenie przyrostu zachorowań
2

BITWA DRUGA

Zwiększenie dostępności środków ochrony osobistej raz testów na obecność SARS-CoV-2
3

BITWA TRZECIA

Zwiększenie przepustowości systemu opieki szpitalnej dedykowanego chorującym na COVID-19
4

BITWA CZWARTA

Zapewnienie gotowości personelu medycznego do walki z wirusem

Clausewitz wskazuje, że istotą wojny obronnej jest stan wyczekiwania (oczekiwanie na cios). Jej cel ma zatem charakter negatywny – jest nim przetrwanie. Cel wojny ofensywnej ma charakter pozytywny – jest nim przejęcie kontroli. Z defensywy, według tego autora, trzeba korzystać tylko „dopóty, dopóki zmusza nas do tego nasza sytuacja. Powinniśmy zrezygnować z niej, jeśli tylko poczujemy się na tyle silni, by mierzyć w cel pozytywny” W tym kontekście strategiczny sens wymienionym bitwom wojny obronnej nadaje ostatecznie bitwa piąta – będąca przejściem do rozstrzygającego ataku:

5

BITWA ROZSTRZYGAJĄCA

Zdobycie szczepionki i/lub lekarstwa skutecznych w walce z patogenem

Zdajemy sobie sprawę, że powyższe zestawienie może nie być listą kompletną. W identyfikacji działań koniecznych do podjęcia (kolejnych bitew) pomocna jest koncepcja tzw. czynnika minimum, którą opisujemy w dalszej części artykułu.

Dlaczego analogia wojny jest wartościowa?

„To jest wojna”. Tak o walce z koronawirusem wyraził się w swoim orędziu z 16 marca br. prezydent Macron. Określanie walki z koronawirsuem jako wojny, jest coraz powszechniejsze wśród polityków, dziennikarzy i komentatorów. Jak słusznie zauważa Bartłomiej Radziejewski: „wojna to stan stosunków między państwami, a co najmniej między ludźmi (…). Drobnoustrój o nazwie SARS-CoV-2 nie spełnia oczywiście tych kryteriów, a jednak jawi nam się coraz bardziej jako mikroskopijny superżołnierz, przełamujący nie tylko indywidualne, ale i społeczne systemy odpornościowe.”
Wojna jest zderzeniem się dwóch przeciwnych sił. Z samej istoty takiej kolizji wynika, że większa siła nie tylko niweluje mniejszą,
ale i porywa ją ze sobą

Carl Philipp Gottfried von Clausewitz

Uważamy, że postrzeganie walki z koronawirusem w kategoriach wojny nie musi być tylko chwytem retorycznym. Może być szczególne wartościowe, gdy będziemy gotowi wyciągnąć adekwatne wnioski i podjąć poważne działania wynikające z takiego postawienia problemu, działania pozwalające uratować więcej istnień ludzkich.

Clausewitz: „wojna jest zderzeniem się dwóch przeciwnych sił. Z samej istoty takiej kolizji wynika, że większa siła nie tylko niweluje mniejszą, ale i porywa ją ze sobą”. Z niepokojem obserwujemy rosnące wykładniczo zachorowania we Włoszech (120 tys. osób, stan na koniec 3 kwietnia br.), Hiszpanii (118 tys.), czy ostatnio także w USA (278 tys.). Ich dynamika powoduje szybkie zatykanie się systemów opieki szpitalnej, w tym stanowisk intensywnej opieki medycznej i szybujące w ślad za tym wskaźniki śmiertelności (w tych dwóch pierwszych krajach odpowiednio: 12,3 i 9,3%, w USA wskaźnik ten wynosi 2,6%, jednak np. burmistrz Nowego Jorku przewiduje w najbliższych dniach zatkanie się systemu w tym mieście). Chorują i umierają żołnierze frontowi – personel medyczny – i to w zastraszającym tempie. Musi to rodzić obawy także i w Polsce, gdzie lekarze mówią, że wysyła się ich do szarży z szablami na czołgi, a ratownicy medyczni deklarują, że czują się jak mięso armatnie.

BITWA 1: Ograniczenie przyrostu zachorowań

Jak niedawno wykazał Jacek Nizinkiewicz – polski rząd nie tylko nie przygotował się do wojny, ale początkowo wręcz zlekceważył zagrożenie. Na szczęście, pomimo tych początkowych błędów, relatywnie szybko podjęto decyzję o lockdownie. Bitwa jaką wyznaczono narodowi to walka o „spłaszczenie krzywej” zachorowań poprzez samoograniczanie się i dystansowanie społeczne.

W przypadku Polski, dzięki szybkiemu lockdownowi, pierwsza faza tej bitwy wskazuje na co najmniej umiarkowany sukces, jeśli mierzyć go liczbą potwierdzonych zakażeń (w porównaniu do innych krajów na porównywalnym etapie rozwoju epidemii). W Polsce po 3 tygodniach od przekroczenia granicy 100 potwierdzonych zakażeń mamy 3,4 tys. zachorowań, podczas gdy w analogicznym okresie, liczby te wynosiły 17,8 tys. we Włoszech, 28,6 tys. w Hiszpanii i 35,2 w USA. Z drugiej strony, w uznawanych za wzorcowe Singapurze i Tajwanie było to odpowiednio 385 i 355 osób (w tym ostatnim kraju dane dotyczą 17. dnia po setnym zakażeniu). Umiarkowany sukces na tym etapie oczywiście nie przesądza jeszcze o zwycięstwie bitwy. Zakładamy, że byłoby nim ustabilizowanie napływu nowych chorych na poziomie nie przekraczającym wydolności systemu opieki szpitalnej. Jeśli jednak nawet wygramy tę bitwę, nie unikniemy odpowiedzi na pytanie – co dalej?

BITWA 2: Zwiększenie dostępności środków ochrony osobistej oraz testów na obecność SARS-CoV-2

Palącą potrzebą chwili jest oczywiście dostępność środków ochrony osobistej oraz testów na obecność SARS-CoV-2. Najnowsze doniesienia medialne o zakupach firmowych oraz deklaracje rządu pozwalają żywić  nadzieję, że w krótkim okresie uda się istotnie zwiększyć podaż maseczek, rękawiczek, gogli i kombinezonów.  W sobotę 4. kwietnia szef KPRM zadeklarował zakup 300 tys. testów. Jest to 50-krotność obecnej dziennej skali testowania oraz 4,5-krotność wszystkich dotychczas wykonanych w Polsce badań. Wskazuje to na potencjalny istotny postęp. Jednak należy pamiętać, że 300 tys. testów Amerykanie wykonują w ciągu 2,5 dnia, zaś poziom testowania w przeliczeniu na mieszkańca jest  w Polsce ponad 9 razy niższy niż w Szwajcarii.

Bez bardzo dużej liczby testów na SARS-CoV-2 nie jesteśmy w stanie miarodajnie obserwować, jak postępuje epidemia. W konsekwencji trudniej jest uruchomić odpowiednio dobrane środki zaradcze i weryfikować ich skuteczność. Dzięki szerokiej dostępności do testów można  szybciej wykrywać osoby zarażone i izolować je od zdrowych. W ten sposób można zablokować rozprzestrzenianie się wirusa nawet bez uciekania się do lockdownu – czego dowodzi przykład Korei Południowej (w tym kraju stosowany jest również precyzyjny tracing kontaktów, nie bez znaczenia jest również wysoki poziom zdyscyplinowania mieszkańców). Testy pełnią również kluczową rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa personelu medycznego, tak aby służba zdrowia nie stawała się wektorem rozprzestrzeniania wirusa, ale także po to, aby lekarze, pielęgniarki i ratownicy nie narażali swoich bliskich, co jest szczególnie ważne dla komfortu ich pracy.

BITWA 3: Zapewnienie przepustowości systemu opieki szpitalnej dedykowanego opiece nad chorującymi na COVID-19

W średnim okresie, musimy zmierzyć się z ograniczeniem w postaci przepustowości systemu opieki szpitalnej dedykowanego opiece nad chorującymi na COVID-19.  W Polsce funkcjonuje 79 oddziałów zakaźnych dysponujących ok. 3 tys. łóżek. Ponadto 19 szpitali przekształcono w ściśle zakaźne  (ok. 10 tys. łóżek). Według danych WHO leczenie szpitalne koronawirusa trwa od 3 do 6 tygodni. Przyjmując jako średnią 30 dni możemy oszacować przepustowość dedykowanego systemu szpitalnego na ok. 430 chorych dziennie (13 tys. łóżek podzielone przez 30 dni) – zakładając jego pełne zapełnienie chorymi. Około 81% potwierdzonych zachorowań to przypadki lekkie. Przyjmując upraszczające założenie, że hospitalizacji będą wymagać pacjenci o ciężkim (ok. 14%) i krytycznym (ok. 5%) przebiegu choroby oznacza, to że granica wydolności dedykowanego COVID-19 systemu opieki szpitalnej zostanie osiągnięta przy dziennym przyroście chorych na poziomie ok. 2260 (430 podzielone przez 19%). Takiego przyrostu dziennego zakażeń możemy spodziewać się już nawet w maju. Przekroczenie poziomu przepustowości oznacza dramatyczny wzrost wskaźnika śmiertelności, który obecnie w naszym kraju wynosi 2,1%.

BITWA  4: Zapewnienie gotowości personelu medycznego do walki z SARS-CoV-2

Zakładając, że uda nam się stopniowo wyeliminować ograniczenie w postaci przepustowości systemu (spowolnienie przyrostu chorych przez dalsze spłaszczanie krzywej zakażeń, budowa/adaptacja szpitali polowych, wyposażenie ich w respiratory i stacje tlenowe), w dłuższym okresie należy spodziewać się kolejnego czynnika krytycznego. Rękawiczki, maski, testy czy respiratory można wyprodukować lub kupić (nawet uciekając się do ekstraordynaryjnych środków – co pokazała akcja Mosadu), szpitale polowe można zorganizować. Jednak przygotowanie profesjonalnego personelu medycznego wymaga wieloletniego kształcenia i praktykowania. Tego nie da się przeskoczyć.

Zarówno w kontekście taktyki, jak i strategii przewaga liczebna jest najogólniejszą zasadą odnoszenia zwycięstw (…) powinniśmy zrobić wszystko co w naszej mocy, aby osiągnąć przewagę liczebną

Carl Philipp Gottfried von Clausewitz

Tym bardziej dziwi lekkomyślne szafowanie tym najbardziej strategicznym z zasobów jakim są w obecnej sytuacji dla społeczeństwa lekarze, pielęgniarki i pozostały personel medyczny. Trzeba natychmiast zmienić podejście do tego zasobu – skutkujące między innymi tzw. koronadominem, obserwowanym chociażby w horrendalnych przypadkach Szpitala Bródnowskiego czy w szpitala w Grójcu.

Jak podkreśla Clausewitz: „zarówno w kontekście taktyki, jak i strategii przewaga liczebna jest najogólniejszą zasadą odnoszenia zwycięstw (…) powinniśmy zrobić wszystko co w naszej mocy, aby osiągnąć przewagę liczebną”. Kilka dni temu media informowały o 66 zmarłych lekarzach we Włoszech i o tysiącach innych zarażonych SARS-CoV-2. Musimy zrobić wszystko co w naszej mocy, aby nie trwonić oraz jak najsensowniej wykorzystać dostępny zasób personelu medycznego. Bez wystarczającej liczby żołnierzy nie wygramy tej wojny.

Trzeba uwzględnić potrzebę odseparowania podsystemów dedykowanych walce koronawirusem od reszty systemu opieki medycznej, w tym szczególnie dotyczy to opieki szpitalnej. Czołowy polski specjalista w zakresie strategii w zarządzaniu, Krzysztof Obłój pisał, że kluczowym atrybutem zasobu strategicznego, warunkującego przetrwanie w warunkach nieciągłości jest jego agregatowy charakter. Należy to rozumieć jako względną niezależność zasobu strategicznego od pozostałych elementów systemu – dzięki niej jest on odporny na zakłócenia  płynące z pozostałych elementów, jak również nie zakłóca on ich pracy. Ciekawą ilustracją jest w tym zakresie Korea Południowa, która otworzyła 600 odseparowanych od szpitali i przychodni centrów testowych, które w sposób systemowy zapewniają bezpieczeństwo personelu medycznego i pacjentów.

BITWA ROZSTRZYGAJĄCA: Zdobycie szczepionki i/lub lekarstwa skutecznych w walce z patogenem

Wszystkie opisane wcześniej bitwy mają charakter defensywny, jednak ich strategicznym sensem jest przejście do decydującego starcia – rozstrzygającej bitwy o całkowite zwycięstwo nad wirusem. O ile wcześniej opisane bitwy mają charakter krajowy, to bitwa rozstrzygająca ma charakter globalny. Warto zwrócić uwagę, że w przeciwieństwie do prawdziwych wojen, w tym wypadku możemy korzystać z dorobku innych krajów (wszystkie państwa są sojusznikami). Mamy również szansę wnieść nasz własny wkład w rozwiązanie kryzysu. Ludzkość doświadczała w przeszłości wielu pandemii, które zostały jednak przezwyciężone (ospa prawdziwa, gruźlica, dyfteryt, dżuma, odra, polio, krztusiec, tyfus, wścieklizna, cholera). Wiele wskazuje na to, że pokonamy również koronawirusa. Pierwsze sukcesy już udało się osiągnąć.

Ludzkość doświadczała w przeszłości wielu pandemii, które zostały jednak przezwyciężone: ospa prawdziwa, gruźlica, dyfteryt, dżuma, odra, polio, krztusiec, tyfus, wścieklizna, cholera

Pełna sekwencja genomu SARS-CoV-2 została opublikowana, co daje realne możliwości opracowania szczepionki.  Odkryto strukturę molekularną kluczowego białka wykorzystywanego przez koronawirusa do inwazji na ludzkie komórki. Bazując na tym osiągnięciu naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego opracowali  substancję (polimer), która wiąże się z tym białkiem – blokując możliwość wnikania wirusa do komórek. Trwają również testy kliniczne aplikacji dobrze nam znanych leków u pacjentów zarażonych koronawirusem, w tym Chloroquine (stosowanego do walki z malarią) oraz Remdesivir (stosowanego do walki z wirusem Ebola) oraz przynajmniej kilku innych.

Kluczowym problemem z rozstrzygającą bitwą jest czas. Czy bitwy w defensywnej fazie wojny pozwolą doczekać wynalezienia broni do likwidacji SARS-CoV-2? I jaki będzie ich koszt? Czy gospodarka to wytrzyma? Jak wiemy, twierdze często nie upadały bezpośrednio pod naporem ofensywy, lecz z powodu zwykłego głodu.

Czynnik minimum

Mamy świadomość, że wymienione wyżej bitwy mogą nie tworzyć kompletnej listy. Clausewitz przestrzega: „w ujęciu strategicznym nie widzimy rzeczywistości nawet w połowie tak wyraźnie jak podczas realizacji taktyki”, dlatego „strateg musi zatem przez cały czas trzymać rękę na pulsie dzieła” i stale identyfikować tzw. czynnik minimum. Według, klasyka teorii zarządzania, Chestera Barnarda: „ustalenie, który element trzeba zmienić lub którego brakuje, jest pierwszym krokiem dla zdefiniowania wymaganego działania” a także: „analiza jakiej wymaga decyzja, jest w efekcie poszukiwaniem ‘czynników strategicznych’”.

W ujęciu strategicznym nie widzimy rzeczywistości nawet w połowie tak wyraźnie jak podczas realizacji taktyki

Carl Philipp Gottfried von Clausewitz

Czynnik strategiczny to inaczej czynnik ograniczający, czynnik minimum. W dowolnym systemie nastawionym na realizację celu, możemy rozróżnić dwie kategorie elementów – te przy których braku, lub niedostatecznym ich poziomie cel stałby się nieosiągalny oraz pozostałe części. Te pierwsze to czynniki ograniczające, te drugie – komplementarne. Najlepszą ilustracją tego zagadnienia jest metafora beczki Liebiga. Jeśli beczka jest wyszczerbiona, z powyłamywanymi klepkami, to jej pojemność zależy od długości najkrótszej z wyszczerbionych deszczułek – symbolizuje ona czynnik minimum, czynnik ograniczający, pozostałe klepki to czynniki komplementarne. „Te czynniki ograniczające i komplementarne stale zamieniają się miejscami. To, co było czynnikiem ograniczającym, staje się komplementarnym, jeśli od razu trafiło pod kontrolę; wtedy ograniczającym staje się inny czynnik” – pisał John Commons, czołowy przedstawiciel amerykańskiego instytucjonalizmu.

Do czego potrzebne nam państwo? Jakiej chcemy strategii?

Istotą strategii jest wykorzystanie bitew do osiągnięcia celu wojny. Ale co nim właściwie jest? Jakie bitwy musimy stoczyć aby go osiągnąć? Przewidywania wskazują, że epidemia najprawdopodobniej będzie towarzyszyć nam do jesieni, a możliwe, że i w kolejnych latach. Potrzebujemy nie tylko taktyki walki ze stromą krzywą zakażeń, potrzebujemy długofalowej strategii. Jak zauważa Clausewitz: „wojna prowadzona przez społeczność (…) zawsze ma swoje źródło w polityce (…). Wojna jest zatem aktem politycznym”. Być może trudność z zarysowaniem szerszej strategii wojny z koronawirusem wynika z obecnej dominacji postpolityki w świecie Zachodu. Trafną wydaje się intuicja cytowanego wyżej  Radziejewskiego, że postpolityka wyparła politykę (z jej pierwotnym uzasadnieniem ochrony obywateli przed ryzykiem gwałtownej śmierci) – koncentrując się na kwestiach bieżącego administrowania komfortem i utrzymaniu władzy.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że strategia rządzących Polską – stojąca za taktyką radykalnego lockdownu to po prostu determinacja w dążeniu do wyborów prezydenckich w terminie majowym. Być może – paradoksalnie – Bogu należy dziękować za tę determinację rządzących i wynikające z niej szybkie podjęcie walki, z pewnością jednak – najwyższy czas wyjść z „tramwaju wybory” na przystanku bezpieczeństwo narodowe. Najwyższy czas powrócić do polityki sensu stricto, czyli realizacji celów społecznych (wśród których ochrona zdrowia i życia wysuwa się obecnie na pierwszy plan) z wykorzystaniem narzędzi i autorytetu państwa. Do czego potrzebne nam państwo? jakiej chcemy strategii? jak odbudować zaufanie narodowe niezbędne w jej realizacji? Może warto posłuchać Mateusza Grzelczaka OP, który podpowiada: „wystarczy uczciwie pójść za prostym pytaniem: jakiego dobra się naprawdę szuka?”

Potrzebujemy nie tylko taktyki walki ze stromą krzywą zakażeń, potrzebujemy długofalowej strategii

Autorzy:

Prof. dr hab. Michał Pietrzak, Instytut Ekonomii i Finansów, SGGW
Andrzej Brzozowski, partner w firmie doradczej BENTEN

benten_logo.png
BENTEN Sp. z o.o.
Al. Jana Pawła II 27
00-867 Warszawa
+48 22 207 22 84
benten@benten.eu
© Copyright 2001-2020 BENTEN. All Rights Reserved.